Jak tam w Kirgistanie

Ko艅cem lipca l膮dujemy w Biszkeku, kt贸ry mimo kurzu, upa艂u i szalonego ruchu ulicznego okaza艂 si臋 by膰 bardzo przyjemnym miastem. Sk艂adamy rowery i porannym poci膮giem dostajemy si臋 do Balykchy na zachodnim ko艅cu ogromnego jeziora Issyk-kul. Podr贸偶 poci膮giem ciekawa, tania i mocno przyspieszaj膮ca integracj臋 z kirgiskim folklorem.

W Balykchy pierwszy kontakt z kumysem, czyli przefermentowanym ko艅skim mlekiem, kwa艣nym napojem bardzo popularnym w ka偶dej jurcie. Stamt膮d te偶 zaczynamy rowerow膮 tras臋: po艂udniow膮 stron膮 jeziora Issyk-kul, nast臋pnie w g贸ry przez prze艂. Barskoon (3819 m n.p.m.) i Arabel (3844), a dalej d艂ug膮, zielon膮 dolinami rzek Burkan i Balgart do Narynu. Zajmnie nam to 8 dni.

Poruszaj膮c si臋 w upale i widz膮c jezioro dalej ni偶 sobie wymarzyli艣my, staramy si臋 w miar臋 mo偶liwo艣ci opuszcza膰 g艂贸wn膮 drog臋, kt贸rej jako艣膰 nawierzchni i tak jest irytuj膮ca. Dzi臋ki temu odkrywamy Slane Ozero, z wod膮 tak s艂on膮, 偶e nie da si臋 tam utopi膰 oraz jeszcze bardziej s艂onym bajorem z czarnym b艂otem, kt贸rym dla zdrowia smaruj膮 si臋 miejscowi. W okolicy jeziora nocujemy w jurcie. Kolejny dzie艅 to ca艂odniowa, niemal偶e pustynna przeprawa przez opustosza艂e, wyschni臋te stepy. Ob艂adowane rowery cz臋sto zakopuj膮 si臋 w piaskach. 艢cie偶ka wiedzie tu偶 obok jeziora, co znacznie poprawia komfort jazdy.

Nast臋pnego dnia wieczorem docieramy do miejscowo艣ci Barskoon, gdzie robimy zapasy na cztery dni i gubimy map臋. Rozbijamy namiot z perspektyw膮 ponad dwukilometrowego podjazdu na oddalon膮 jakie艣 50 km prze艂臋cz Barskoon, dok膮d prowadzi droga u偶ywana przez pojazdy jad膮ce do kopalni z艂ota. W g贸rach pogoda jest inna 鈥 bardziej zmienna, deszcz jest czym艣 zwyczajnym. Pierwsze opady spowalniaj膮 nas ju偶 po po艂udniu, wi臋c wieczorem nocujemy w ostatnim domu przed serpentynami, wraz z rodzin膮 z Barskoon, kt贸ra od czerwca do wrze艣nia mieszka tam wypasaj膮c krowy i owce.

Ruszamy rankiem i p贸藕nym popo艂udniem, ju偶 przy lepszej pogodzie, udaje nam si臋 zdoby膰 prze艂臋cz 3919 m i dosta膰 na trawiasty p艂askowy偶 otoczony czterotysi臋cznikami, gdzie opuszczamy dobrze utrzyman膮 drog臋 do kopalni. Przed prze艂臋cz膮 spotykamy nawet jednego rowerzyst臋! Gotujemy obiad w jurcie, podczas gdy miejscowi robi膮 nam zdj臋cia 鈥 tym razem to my jeste艣my atrakcj膮. Za rad膮 pasterzy stawiamy namiot przy ich jurcie i ogl膮damy sp臋dzanie pi臋ciu setek owiec do zagrody. Rano rozpoczynamy zjazd. Kilkadziesi膮t kilometr贸w dolin膮 obni偶aj膮c膮 si臋 o 2 kilometry 鈥 zapowiada艂o si臋 ekspresowo i banalnie prosto, a w rzeczywisto艣ci na dostanie si臋 do Narynu potrzebowali艣my trzech pe艂nych dni.

Zjazd stromy tylko na pocz膮tku, 艣cie偶ka przyzwoita. Mimo to droga wij膮ca si臋 wraz z rzek膮, od czasu do czasu wznosz膮ca si臋 w g贸r臋, by zaraz opa艣膰 znowu w d贸艂, ze spadkiem roz艂o偶onym (jak si臋 okaza艂o w trakcie) na ponad 100 km by艂a do艣膰 wymagaj膮ca. Do tego surowe i dzikie, ale zarazem pi臋kne krajobrazy oraz dziesi膮tki uciekaj膮cych do swoich norek 艣wistak贸w zmusza艂y nas do wielokrotnych postoj贸w. Ludzi nie wiele 鈥 co kilka kilometr贸w samotna jurta 鈥 za to mn贸stwo zwierz膮t: g艂贸wnie konie, ale te偶 owce, kozy i krowy. Wod臋 bierzemy z napotkanych 藕r贸de艂, czasem od pasterzy 鈥 wtedy wodzie cz臋sto towarzyszy czaj i kumys. Po turystach ani 艣ladu 鈥 raz tylko spotykamy sze艣cioosobow膮 grup臋 z rowerami. Jest to dwoje Norweg贸w oraz ich 艣wita: dw贸ch kierowc贸w , kucharz oraz przewodniczka, kt贸ra pyta nas jaka jest droga w wy偶szej cz臋艣ci doliny.

Kolejnego dnia w deszczu przeje偶d偶amy przez pi臋knie wyrze藕biony kanion rzeki Balgart i przemoczeni docieramy do pierwszej od czterech dni osady Oruk-Tam. Tam na nocleg zaprasza nas do siebie Czo艂ponbaj. Nurkujemy w wype艂nion膮 skrajnie przyjazn膮 atmosfer膮 kuchni臋, gdzie zbiera si臋 ca艂a rodzina z babuszk膮 na czele. Babuszka ca艂y czas nalewa do czarek hektolitry czaju z mlekiem, Czo艂ponbaj polewa w贸dk臋, kt贸ra jest zap艂at膮 za nocleg (5,60 z艂) i po raz dziesi膮ty wspomina, 偶e stacjonowa艂 w 呕ytomierzu oraz 鈥瀉 jutro: moleko!鈥. Rano jest obiecane mleko i kolejne litry czaju w ramach oczekiwania na przerw臋 w deszczu. Ruszamy w po艂udnie, deszcz dopada nas par臋 godzin p贸藕niej. Po drodze zn贸w podjazdy i zjazdy, pi臋kny kanion i pojedyncze jurty. W艂膮czamy si臋 te偶 do przydro偶nego treningu strzeleckiego (cel: szyszki). Gdy docieramy do asfaltu, kt贸ry ko艅czy si臋 bardzo szybko jest o wiele gorzej 鈥 rozje偶d偶ona, dziurawa uwielbiana przez rowerzyst贸w droga-tarka na kr贸tkie chwile przerywana asfaltem w od czasu do czasu pojawiaj膮cych si臋 wioskach. W ko艅cu wycie艅czeni 艂apiemy na stopa ma艂膮 ci臋偶ar贸wk臋 geolog贸w, kt贸rzy zawo偶膮 nas pod najta艅szy nocleg w Narynie. Jest to strasz膮cy z daleka hotel Ala-too, o kt贸rym w przewodniku pisz膮, 偶e jest warty unikania (zgodnie z prawd膮: http://intothegruzja.blogspot.com/2015/08/w-hotelu-ala-too.html ).

Z Narynu (podobno najgor臋tszego i najsuchszego miasta Kirgistanu) ruszamy w kierunku Kochkoru. Po drodze zatrzymujemy si臋 bardzo szcz臋艣liwie przy przydro偶nych swatach (艣piewy, owoce, mi臋so, w贸dka i przyszli pa艅stwo m艂odzi wraz z rodzinami ucztuj膮cy przy roz艂o偶onym na trawie sto艂em), gdzie z miejsca zostajemy usadzeni na specjalnych miejscach. Nast臋pnie jad膮c pr贸bujemy 艂apa膰 stopa, by oszcz臋dzi膰 na czasie. Do tej pory przy dw贸ch pr贸bach zawsze si臋 udawa艂o. Najpopularniejsz膮 baga偶贸wk膮 Kirgistanu, czyli sprinterem i to wypakowanym jurt膮, doje偶d偶amy do Koczkoru. Cztery osoby w szoferce, kupowany po drodze kumys i kurut (suszone kulki z kefiru) i opowie艣ci kierowcy o wyprawach po samochody do Polski 鈥 podr贸偶 mija bardzo mi艂o. Kolejny dzie艅 po艣wi臋camy poszukiwaniom ciep艂ych 藕r贸de艂 w g贸rskiej dolinie niedaleko Koczkoru. Po kilku godzinach wymagaj膮cej jazdy konny pasterz u艣wiadamia nas, 偶e jailoo to g贸rskie pastwisko, a nie gor膮ce 藕r贸d艂a. Trzeba by艂o czyta膰 przewodnik uwa偶nie鈥 To ju偶 w艂a艣ciwie ko艅c贸wka wyprawy 鈥 jeszcze wspania艂y sklep w Kochkorze z kirgiskimi r臋kodzie艂ami z we艂ny, podr贸偶 taks贸wk膮 do Biszkeku (8 pasa偶er贸w + 2 rowery), dwa kilkudniowe rowerowe wypady do parku Ala Archa, 偶eby pochodz膰 po g贸rach i zakupy na ogromnym bazarze osh w Biszkeku.

Kirgistan to 艣wietny kraj na rower. Dziko艣膰 przyrody i fantastyczni, zawsze przyja藕ni i pomocni ludzie, z kt贸rych po艂owa jest zainteresowana kupnem Twojego roweru. Smaczna kuchnia, wszystko tanie i 艣wie偶e. Pewnie jeszcze tam wr贸c臋.

Autor relacji: Wojtek Gajek

Ta strona wykorzystuje Ciasteczka - wi臋cej informacji o polityce prywatno艣ci i RODO

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close