Wikipedia podaje – 鈥 pasmo g贸rskie w po艂udniowo-zachodniej cz臋艣ci Ukrainy, wchodz膮ce w sk艂ad Beskid贸w Wschodnich, a dok艂adniej Beskid贸w Lesistych b臋d膮c ich najdziksz膮 cz臋艣ci膮.鈥. I dalej mowa o tym, 偶e obszar ten od zawsze odznacza艂 si臋 niewielk膮 g臋sto艣ci膮 zaludnienia, brak jest wi臋kszych osad, a g贸ry uwa偶ane s膮 za jedne z najdzikszych w Europie. I w艂a艣nie tam pojecha膰 na rowerze zamarzy艂o mi si臋 po tym, jak wiosn膮 2012 roku przemierzyli艣my w sielankowy spos贸b Zakarpacie, robi膮c 艂uk w kszta艂cie litery U 鈥 od Lwowa, przez Prze艂臋cz U偶ock膮, S艂owacj臋 i Polskie Bieszczady a偶 do Przemy艣la. Wtedy pomy艣la艂em, 偶e trzeba wybra膰 si臋聽jeszcze dalej na wsch贸d tam, gdzie g贸ry s膮 bardziej naturalne, mniej zmienione przez cz艂owieka,聽dzikie i pi臋kne. Z trzech pasm Karpat Wschodnich 鈥 Gorgan贸w, 艢widowca i Czarnohory, wybra艂em聽w艂a艣nie to pierwsze i najdziksze. A nazwa 鈥濸rze艂臋cz Legion贸w鈥 ko艂ata艂a w mojej g艂owie i sta艂a si臋聽g艂贸wnym celem.

Do wyprawy 艂atwo nam贸wi艂em kompana 鈥 kole偶ank臋, z kt贸r膮 zwiedzi艂em wspomniane Zakarpacie.聽Nam贸wienie jej nie by艂o trudne, bowiem nie zdawa艂a sobie sprawy w co si臋 pakuje, a ja nie聽chcia艂em wyprowadza膰 jej z b艂ogiej nie艣wiadomo艣ci. Zakomunikowa艂em jedynie, 偶e mo偶e by膰聽trudniej ni偶 ostatnio. Dziewczyna, nic nie podejrzewaj膮c spakowa艂a si臋 do dw贸ch sakw Crosso,聽zabra艂a dodatkowo plecaczek i klasyczn膮 torb臋 z aparatem fotograficznym. Wiedzia艂em, 偶e to nie聽jest najlepsza opcja, ale co mia艂em zrobi膰 鈥 przecie偶 kosmetyczka, szampon, pantofle, sanda艂y i 7聽podkoszulek na pewno s膮 niezb臋dne. A to wszystko na twardym sk艂adanym rowerze Dahon! Dla聽przeciwwagi zabra艂em swojego endurowego fulla Felta, przymocowa艂em do sztycy baga偶niczek o聽no艣no艣ci 10 kg, zawin膮艂em na niego potrzebne rzeczy zapakowane w 鈥瀋rossowy鈥 worek聽transportowy, reszt臋 wrzuci艂em do wi臋kszego plecaka i tak stawi艂em si臋 w Medyce 鈥 punkcie startu聽wyprawy prze艂omu czerwca i lipca 2013 roku.

Na s艂ynnym przej艣ciu granicznym zapakowali艣my si臋 do autobusu. Sk艂adak pow臋drowa艂 do luk贸w baga偶owych na mi臋kkie kraciaste przeogromne torby wypchane po brzegi towarem kupionym przez Ukrai艅c贸w w Polsce, a full stan膮艂 pomi臋dzy fotelami w 艣rodku autobusu, s艂u偶膮c pasa偶erom za podp贸rki pod 艣pi膮ce g艂owy. Nikt nie narzeka艂. Po paru godzinach wygodnej jazdy dotarli艣my do Iwano-Frankowska. Ju偶 w autobusie dopytali艣my o nocleg, kt贸ry okaza艂 si臋 by膰 jednym z niewielu p艂atnych i oczywi艣cie najdro偶szym podczas ca艂ej wycieczki. Zasadnicza wyprawa zacz臋艂a si臋 nast臋pnego dnia. Ruszyli艣my asfaltem w kierunku po艂udniowym. Pierwszy deszcz z艂apa艂 nas pod XVII-wiecznym klasztorem Skit Maniawski. Tam te偶 sko艅czy艂 si臋 asfalt, a zacz臋艂a pr贸ba si艂 fizycznych i psychicznych. Pierwszy dzie艅 i pierwszy test, czy Gorgany i rowery z baga偶ami daj膮 si臋 pogodzi膰. Przed nami by艂 鈥瀞kr贸t鈥 przez prze艂臋cz g贸rsk膮. Zaplanowana przeze mnie w domu trasa za pomoc膮 Google Earth okaza艂 si臋 bardzo trudna z uwagi na b艂oto i bardzo kiepsk膮 nawierzchni臋. Podczas tego odcinka zrodzi艂o si臋 twierdzenie m贸wi膮ce o tym, 偶e droga jest stroma w贸wczas, gdy kierownica pchanego roweru znajduje si臋 wy偶ej od g艂owy pchaj膮cego. W pokonaniu wzniesienia pomog艂o zdejmowanie z roweru sakw i przenoszenie ca艂ego dobytku na raty (艂atwy system monta偶u pokaza艂, 偶e kto艣 zaprojektowa艂 go z g艂ow膮 i nie bez powodu). A co艣 co powinno okaza膰 si臋 zbawienne, czyli osi膮gni臋cie szczytu, w Gorganach nie musi takie by膰, bowiem zjazd na d贸艂 skutecznie blokowa艂a masakryczna glina wbijaj膮ca si臋 w ko艂a, hamulce i blokuj膮ca mo偶liwo艣膰 jazdy, a nawet prowadzenia, bo jak tu sprowadza膰 rower, kt贸remu聽nie kr臋c膮 si臋 ko艂a… Tego dnia udowodnili艣my jednak sobie, 偶e najprawdopodobniej w Gorganach聽nie zginiemy.

Pierwszy nocleg, jak wiele nast臋pnych, znale藕li艣my u gospodarzy we wsi. Ludzie nie chcieli od nas pieni臋dzy, a na kolacje i 艣niadanie obdarowywali obfitymi, chocia偶 prostymi posi艂kami Nazajutrz zacz臋li艣my zdobywanie legendarnej Prze艂臋czy Legion贸w wybudowanej przez II Brygad臋 Legion贸w Polskich (Karpack膮) w 1914. Pierwsze kilometry od Pniowa a偶 do Bystrzycy jedzie si臋 30 km dobr膮 asfaltow膮 drog膮, kt贸ra na tym odcinku pokonuje r贸偶nic臋 wzniesie艅 300 metr贸w. Dalej jest ju偶 tylko gorzej 鈥 droga zamienia si臋 w szuter, a p贸藕niej w mocno wyboisty trakt pokryty du偶ymi kamieniami, kt贸ry im dalej, tym nabiera wi臋kszego nachylenia. To na tym odcinku w臋dr贸wki przez Gorgany zrodzi艂a mi si臋 w g艂owie sentencja na miar臋 Shakespeare’owskiego 鈥瀊y膰 albo nie by膰鈥 brzmi膮ca kasandrycznie: 鈥瀗ajgorsze jest to, 偶e to jeszcze nie jest najgorsze鈥. Gorgany mokre od niedawnych d艂ugotrwa艂ych deszcz贸w, duchy Legionist贸w ze sw膮 drog膮 wyprowadzon膮 a偶 na 1100 m npm i my z rowerami 鈥 wiadome by艂o, 偶e ta nier贸wna walka, chocia偶 ju偶 w tym momencie ci臋偶ka, b臋dzie dalej jeszcze trudniejsza. Tu i 贸wdzie zwalone drzewa i le偶膮ce ga艂臋zie nie przysparza艂y optymizmu, 偶e za kolejnym zakr臋tem odetchniemy. Ale dali艣my rad臋! Przed zachodem, w otoczeniu ciemnych z艂owrogich chmur stan臋li艣my dumnie pod Krzy偶em Legionist贸w. Nocleg w namiocie w tych okoliczno艣ciach jest jednym z najbardziej pami臋tnych w historii moich wypraw rowerowych. Kolejny dzie艅 by艂 stosunkowo 艂atwy, a nocleg u przesympatycznych gospodarzy znale藕li艣my w okolicy Ust-Czorna na granicy Gorgan贸w i 艢widowca. Rano zostali艣my obdarowani po 艣wi臋tym obrazku na drog臋 i ruszyli艣my w kierunku prze艂臋czy Przys艂op, by dosta膰 si臋 do Ko艂oczawy. Co ciekawe, ten dzie艅 okaza艂 si臋 najtrudniejszy w trakcie ca艂ej wycieczki. Nie do艣膰, 偶e zn贸w by艂o b艂oto, kamienie i wpychanie rower贸w na strome wzniesienia, to jeszcze szwankowa艂o nawigowanie w terenie. W rezultacie przebycie 11 km zaj臋艂o nam 6 godzin. Ale i tym razem wygrali艣my z g贸rami聽i dotarli艣my do wioski po drugiej stronie znajduj膮c 艣wietne miejsce na nocleg w nowym聽drewnianym domku letniskowym, ca艂ym dla nas. Nast臋pnego dnia poszli艣my pieszo na Strimb臋聽(1719 m npm), a wieczorem zmienili艣my nocleg o zaledwie 15 km, bo tylko tyle dali艣my rad臋聽przejecha膰 rowerami po wcze艣niejszym m臋cz膮cym pieszym zdobywaniu szczytu.

Dalsza trasa stan臋艂a pod znakiem zapytania, bowiem 偶e艅ska cz臋艣膰 naszej dwuosobowej ekipy zacz臋艂a protestowa膰. Po pertraktacjach uda艂o si臋 j膮 jednak przekona膰, 偶e plan powinien by膰 wykonany. W ten spos贸b dotarli艣my do mocno turystycznego miejsca, przesadnie zwanego 鈥濸er艂膮 Zakarpacia鈥, a mianowicie do Jeziora Synewirskiego. Przed nami do pokonania by艂a ostatnia ju偶 prze艂臋cz g贸rska. Pocz膮tkowo do艣膰 艂atwa, w postaci niezbyt stromego single-tracka, po jakim艣 czasie zamieni艂a si臋 w tor przeszk贸d z powalonych drzew, a偶 wreszcie zako艅czy艂a si臋 w g臋stych chaszczach. Co ciekawe, znaki szlaku pieszego tu jednak bieg艂y, ale chyba ostatnimi osobami, kt贸re po nim sz艂y byli wolontariusze maluj膮cy owe znaki. Z pewn膮 pomoc膮 przysz艂a nam w tym miejscu niszczycielska dzia艂alno艣膰 cz艂owieka 鈥 znale藕li艣my bowiem bardzo strom膮 przecink臋 na zrywk臋 drewna, kt贸ra jednak by艂a lepsza ni偶 przedzieranie si臋 przez zaro艣ni臋t膮 g臋stwin臋. Ni膮 sprowadzili艣my rowery (przytrafi艂 mi si臋 w贸wczas jedyny w 偶yciu przypadek z艂apania gumy podczas prowadzenia roweru), a ni偶ej wskoczyli艣my ju偶 na szos臋 biegn膮c膮 do wsi.聽Po ostatnim pi臋knym noclegu pod namiotem, pozosta艂o ju偶 tylko dotrze膰 na poci膮g.

Gorgany聽po偶egna艂y nas ulewnym deszczem, ale nie mamy im tego za z艂e. Wr臋cz przeciwnie 鈥 dzi臋ki tym
wszystkim trudom, pami臋tamy te g贸ry lepiej ni偶 wszystkie inne.聽A na koniec trzeba przyzna膰, bez podlizywania si臋 firmie Crosso, 偶e sakwy i worek transportowy聽skutecznie ratowa艂y nasze rzeczy i ciuchy przed zamokni臋ciem. A m贸c si臋 przebra膰 w suche聽ubranie po ulewie, kt贸rej 偶adna kurtka nie wytrzymuje, jest rzecz膮 bezcenn膮 na takich wyprawach.

Autor relacji: Krzysztof Grabowski

Wi臋cej na:聽www.fotowyprawy.com

Ta strona wykorzystuje Ciasteczka - wi臋cej informacji o polityce prywatno艣ci i RODO

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close