Rowerem wokół Rugii: 240 km wśród klifów, plaż i bukowych lasów
📌 WYPRAWA W PIGUŁCE:
- Gdzie? Wyspa Rugia (Niemcy)
- Długość trasy rowerowej: ok. 240 km
- Czas trwania: 11 dni
- Ekipa: Kuba, Paweł, Wojtek, Piotrek, Andrzej i Łukasz
Jak dostać się na wyspę? Dojazd krok po kroku
Dojazd samochodem
Dojazd na Wyspę Rugię nie stanowi wielkiego problemu. Jest ona oddalona od polskiej granicy o około 180 km, a dotarcie autostradą powinno zająć około 2 godziny. Na trasie jest wiele miejsc na postój. Co ważne, dojazd na wyspę nie wymaga przeprawy promowej – prowadzą na nią dwa mosty. Jeden z nich (nie sposób go przeoczyć) jest najdłuższym mostem w Niemczech. W przypadku, gdy Waszą wyprawę zaczniecie z miejscowości Stralsund, zwróćcie uwagę, abyście wybrali odpowiedni most (nie ten duży).
💡 Wskazówka parkingowa
Bezpłatne miejsca parkingowe możecie z łatwością znaleźć korzystając ze strony: gratisparken.de. Spośród zaproponowanych miejsc dobrze jest wybrać kilka – po dojeździe może okazać się, że są zajęte, bądź zlokalizowane w „nieciekawych miejscach” np. przy fabrykach.
Dojazd pociągiem
Na Rugię dojedziecie pociągiem do miejscowości Sassnitz. Ze Szczecina kursuje pociąg do Stralsund z przesiadką w Pasewalk. W Polsce radzimy zakup biletu bezpośrednio u konduktora (w niemieckim pociągu) – nie jest naliczana prowizja, jak to ma miejsce w kasie na dworcu.
Bilet uprawniający do podróżowania po bundeslandzie Mecklenburg-Vorpommern kształtował się w poprzednich latach następująco:
- 1 os. – 23,00 €
- 2 os. – 27,00 €
- 3 os. – 31,00 €
- 4 os. – 35,00 €
- 5 os. – 39,00 €
- Rower: 5,50 €
Specyfika trasy: Czego spodziewać się na miejscu?
Rugia charakteryzuje się rozmaitością terenu. Od płaskiego, po dość strome podjazdy i zjazdy. Jednego dnia pokonujesz drogę wzdłuż plaży nad brzegiem morza, kolejnego wspinasz się na strome podjazdy, aby obserwować bezkres morza z kredowych klifów, następnego jesteś w tajemniczym bukowym lesie, a jeszcze innego dnia przejeżdżasz przez piękne wioski oraz pola uprawne.
Trasa rowerowa wokół wyspy liczy około 240 km. Jakość tras (ich nawierzchnia) odbiega nieco od tych niemal idealnych na Bornholmie. Oczywiście znajdziemy tu wiele dróg o bardzo dobrej nawierzchni, ale jest też mnóstwo szutrów, dróg z płyt betonowych (bardzo dobrze ułożonych) czy ubitych duktów prowadzących przez pola i lasy.
Dzień I: Brama na Rugię
Naszą wyprawę rozpoczynamy o 6:00 z Warszawy, skąd pociągami docieramy do Szczecina, a następnie do Stralsundu – bramy wjazdowej na wyspę.

Na wyprawę zabrała się skromna, ale bardzo zgrana ekipa. Wszyscy to starzy wyjadacze. W Stralsundzie jesteśmy około godziny 18:00. Dobrze jest rozprostować kości – do punktu noclegowego mamy jedynie 8 km. W drodze robimy zakupy w celu przygotowania wspólnego, ciepłego posiłku.

Pierwszą noc spędzamy już na wyspie, w miejscowości Altefähr. Tutejsza plaża to wspaniałe miejsce na wypoczynek: boiska do siatkówki, miejsca na ognisko i świetna infrastruktura. Przegrana drużyna w meczu siatkówki miała rano robić śniadanie. Niestety, byłem w tej przegranej.


Dzień II: Zwiedzanie Stralsundu
Wracamy do Stralsundu, aby zwiedzić stare miasto (wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO) oraz słynne Oceanarium – największe tego typu miejsce w północnej Europie. Podziwiać tam można nie tylko faunę Bałtyku, ale i poznać wpływ człowieka na to środowisko.
[MIEJSCE NA GALERIĘ ZDJĘĆ Z ORYGINALNEGO WPISU (ID: 4587, 4581, 4582, 4583, 4584, 4585) – Dodaj blok „Galeria” i wybierz zdjęcia]
Po powrocie na kemping przypomniały o sobie puste brzuchy. Wieczorem rewanż w siatkówkę. Tym razem wygrana – można rano pospać dłużej!
Dzień III: Walka z wiatrem
Celem jest miejscowość Schaprode – port, skąd odchodzą promy na wyspę Hiddensee (całkowicie wyłączoną z ruchu samochodowego). Jeśli macie dzień w zapasie, zdecydowanie polecamy tam popłynąć.
Pogoda nas nie rozpieszcza (ok. 18 stopni i przelotne deszcze). Po owsiance pakujemy sakwy i ruszamy w 50-kilometrową trasę z pełnym ekwipunkiem. Droga wiedzie niemal cały czas wzdłuż wybrzeża, a betonowe płyty, po których jedziemy, sprawiają wrażenie równego asfaltu.



Najtrudniejszy odcinek to trasa między Ginst a Trent. Brak drogi rowerowej zmusza nas do dzielenia szosy z pędzącymi samochodami i tirami. Z wiatrem w twarz prędkość spada do 5-8 km/h. Na mecie jesteśmy wykończeni.


Dzień IV: Przylądek Arkona i słowiańskie klimaty
Przelotny deszcz i silny wiatr. Zdobywamy północną część wyspy. Polnymi drogami, gdzie ciężko przekroczyć 12 km/h, kierujemy się w stronę miejscowości Wittower na odprawę promową.



Przez „baśniowy las” docieramy do Przylądka Arkona – najbardziej wysuniętego na północ punktu Niemiec, dawnego ośrodka kultu słowiańskiego boga Świętowita.


Kawałek dalej odwiedzamy Vitt – tradycyjną wioskę rybacką z domami krytymi strzechą. Doskonałe miejsce na spróbowanie lokalnych potraw.
Dzień V: Park Narodowy Jasmund
Dziś czeka nas przejazd przez rezerwat przyrody Spyckerscher See und Mittelsee (wspaniałe mokradła i ptactwo wodne), z docelowym punktem w Parku Narodowym Jasmund.

To najliczniej odwiedzane miejsce na Rugii, słynące z przepięknych kredowych klifów opadających stromo do morza. Największy z nich, Konigstuhl, ma 118 m n.p.m. Stromy podjazd na punkt widokowy Victoria Sicht kończy się awarią roweru (zerwany łańcuch), ale sprawnie sobie z tym radzimy w leśnej scenerii.


Dzień VI: Lasy bukowe i port w Sassnitz
Poranek wita nas obfitością krzaków dzikiej jeżyny tuż za płotem kempingu. Idealny dodatek do śniadania!

Dziś jeździmy bez ekwipunku (zostaje na kempingu). Zwiedzamy UNESCO-Welterbeforum – darmowe centrum informacji o starych lasach bukowych, skąd udajemy się na spacer klifami.

Popołudnie to czas na wizytę w porcie Sassnitz, z którego odpływają promy na Bornholm i do Skandynawii.


Dzień VII: Festiwal i dzikie ścieżki
Kolejny dzień jazdy „na lekko”. Wybieramy bardziej dzikie i wąskie ścieżki – mięśnie palą przy wjazdach na szczyty klifów, ale widoki wynagradzają każdy wysiłek.


Kierujemy się do Ralswiek, znanego z festiwalu Stortebecker, którego naturalną scenografią jest zatoka. Wieczór spędzamy zjeżdżając na kemping do międzynarodowego towarzystwa rowerzystów z Hiszpanii, Niemiec i Portugalii.
Dzień VIII: Kurorty wschodniego wybrzeża i kolos w Prorze
Dziś kierujemy się na południe. Mijamy potężny historyczny kompleks w Prorze – nadmorski kurort KdF budowany przez nazistów dla 20 000 osób (budynki ciągną się przez 4,5 km!). Tuż obok znajduje się niesamowita ścieżka edukacyjna w koronach drzew z 40-metrową wieżą widokową.
Kolejne przystanki to urokliwe nadmorskie kurorty: Binz, Sellin, Baabe i Gohren, z ich charakterystyczną, białą architekturą (Bäderarchitektur).


Dzień IX: Białe Miasto Putbus
Do pokonania 65 km – z obciążonymi rowerami to spore wyzwanie, a nogi dają już o sobie znać. Mijamy Lauterbach z zabytkową kolejką wąskotorową „Rasender Roland” oraz Putbus – „Białe Miasto” (od koloru królewskich zabudowań) i jednocześnie „Miasto Róż”.

Dzień X i XI: Pożegnanie z Rugią
Zamykamy pętlę. Krótki 35-kilometrowy odcinek pozwala nam szybko dotrzeć do bazy startowej w Altefähr. Pakujemy sprzęt, rozgrywamy ostatni mecz siatkówki na tle zachodzącego słońca, a następnego dnia wczesnym rankiem wsiadamy w pociąg do Polski. Po powrocie do Warszawy czeka domowy obiad i własne łóżko, ale już czuć, że brakuje tego wiatru we włosach…
Autor relacji: Łukasz Konarski


Założyciel Crosso