Rodzinne podróżowanie z Crosso

Po plaży, od Niemiec do Rosji

Znów poczuliśmy wiatr szepczący o drodze, która się zaczyna za progiem. Czuć w nim było morską bryzę, słychać nawoływanie mew. Taki zew przestrzeni, nieznanych miejsc w końcu zawsze wypędzał nas z domu na wędrówkę. Wakacje spędzamy aktywnie – odpowiada nam nomadyczny styl wypoczynku. Namiot kojarzy się z czasem dla nas, dla rodziny, czasem bliskości i przygody. Razem chodziliśmy po górach i wracaliśmy do założonej gdzieś na polu namiotowym bazy. W tym roku postanowiliśmy odnaleźć siebie na rowerowej ścieżce. Czworo uczestników wyprawy, cztery różne osobowości i oczekiwania wobec wyprawy – czy świat widziany z wysokości siodełka rowerowego i codzienne pakowanie sakw będą źródłem radości?

Wiatr od zachodu miał nas popychać wzdłuż wybrzeża Bałtyku ku Braniewu. Jak się później okazało, wyjątkowo dla lipca, dmuchał od wschodu prosto w twarz nie ułatwiając pedałowania. Nie przeszkodziło nam to w odkryciu nad morzem niesamowitych miejsc, urokliwych, pełnych spokoju, zanurzonych w ciszy wieków, ale i tętniących życiem. Od Świnoujścia do Gronowa przemierzyliśmy wygodne i spokojne szlaki rowerowe, których jest tam bardzo dużo. W okolicach Międzywodzia wtopiliśmy się w naturę zwalniając tempa i wypatrując przebiegających w poprzek szlaku jaszczurek. Wyścigi chłopców przed Jarosławcem i gwałtowne hamowanie z pełnym obciążeniem skończyły się przetarciem tylnej opony w rowerze Mieszka. Nie zawiodły nas baśniowe widoki w Słowińskim Parku Narodowym nad jeziorem Dołgim. Przyszło nam się też zmierzyć z terenem bagnistym w okolicach Kluków. Nieoznakowana ścieżynka wśród bagien, gdzie grunt uginał się pod kołami, a kilka razy trzeba się przeprawiać przez bagnisko po deskach rzuconych bez żadnego wzmocnienia, nauczyła nas kooperacji i wspólnego przeciągania rowerów przez trudniejsze miejsca. Nie obyło się bez ofiar – rower Przemka wpadł po ośki w błotko, a jego właściciel po kolana. Ekwipunek na szczęście nie ucierpiał dzięki sakwom Crosso użyczonym przez firmę w programie „Sakwa w podroży”, wystarczyło umyć je z zewnątrz.

Nadbałtycka wyprawa okazała się dla nas źródłem fascynacji i szansą na pokonanie trudności, spotkaniem z naturą i życzliwymi ludźmi. Dziś myślimy, że stała się początkiem nowego stylu spędzania wakacji – poczuliśmy się sakwiarzami.

Wybrzeże polskie przemierzyliśmy częściowo międzynarodowym szlakiem rowerowym R10, a częściowo Nadmorskim Szlakiem. Do szczegółowej relacji z naszej piętnastodniowej wyprawy z opisem przejechanych kilometrów, atrakcji turystycznych i miejsc noclegowych zapraszamy na stronę http://www.rodzinne-podroze.pl/wyprawy/rok-2014/11-wyprawy/rok-2014/36-menu-po-plazy

 

 

 

Ta strona wykorzystuje Ciasteczka - więcej informacji o polityce prywatności i RODO

Ustawienia plików cookie na tej stronie są ustawione na „zezwalaj na pliki cookie”, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą jakość przeglądania. Jeśli będziesz nadal korzystać z tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz „Akceptuję” poniżej, wyrażasz na to zgodę.

Zamknij